A wiec.. zdania nie zaczyna sie od "a wiec" :)
Tytolowa 14 sybolizuje tutaj 14 dni, ktore to dni uplynely od:
1. Kontaktow z uczelnia - bez odzewu. Dzisiaj dzwonilem do dziekanatu i pani kierownik z usmiechem na twarzy zapewne, zanotowala moj nr. tel w notesiku gdzie ma - jak to zgrabnie okreslila- problemowych studentow. To nic ze 14 dni temu zapisala ten sam nr. i to nic ze obiecala oddzwonic i w ogole zorientowac sie w temacie. to nic ze to samo obiecal dziekan ktorego jednak mamy i to nic ze maja to w dupie. poczekam a potem po ludzku wysadze sie w dziekanacie i wywale w powietrze siebie i te glupie pipy.
Przynajmniej jakis mi pomnik studenci postawia czy cos.
2. ostatniego domowego korzystania z sieci typu internet, nikt nic nie powiedzial, siec nagla sie wziela i zdechla. Od sasiada wiem tylko ze koles podobno robi dwie oddzielne sieci bo jak my - wynajmujacy- cos sciagamy to on ma potem zawirusowane kompy w biurze... Porazka. Zatem cierpliwie czekam i sie o te siec nie upominam.
Gram sobie w World in Conflict
I wyobrażam sobie ze miazdze wszystkich wrogow naraz i okrutnie.
A co :)
W srode jade do Kielc, wracam w piatek. Kobieta troche zla jest :)
I to narazie tyle.
Update soon. Jak tylko siec bedzie.
Friday, February 20, 2009
Subscribe to:
Posts (Atom)

