Wracając od klienta ul. Żwirki na wysokości skrzyżowania z Hynka i Sasanki - Marynarska etc. zauważyłem stojący na pasie zieleni wrak samochodu.
Samochodu wielokrotnie przeturlanego, z oberwanym kołem, bez szyb, mnóstwo wgnieceń.
Wszyscy kierowcy jadący koło mnie olali temat, więc zawróciłem na najbliższym skrzyżowaniu i podjechałem do wraku.

Gdy do niego szedłem, przyznam że miałem mieszane uczucia, bo to był mój pierwszy raz, pierwszy raz szedłem ratować innego człowieka...
Nikogo nie znalazłem.
Nie wiem dlaczego ale lżej mi się jakoś zrobiło.
Tylko nie wiem czy dlatego że nikogo nie musiałem ratować?
czy dlatego że ktoś tego kogoś już uratował?


1 comment:
hej, wybacz, ze sie nie odzywam. zakuwam i zakuwam i konca nie widac, a za 12 godzin egzamin i wyspac sie jeszcze trzeba :D:D:D
przyszly tydzien bede miala luzniejszy uff.
no i jak juz pisalam na gadzie - liczy sie dobra wola i chec pomocy. ludzie juz tacy sa w wiekszosc - maja w dupie. ty nie masz. i tak trzymaj.
Post a Comment