Oczywiście w znamienitym towarzystwie :)
Plan był prosty - idziemy gdzies na piwko ( ja na sok z ananasa :) ) , potem na światełko i finalnie do Sphinx'a na kolacyjke i piwko.
Po piwku nr. 1 byliśmy na światełku - tu jeszcze plan trzymał się kupy :)
A po wspomnianym światełku plan wziął w łeb.
Zamiast od razu iść do Sphinx'a, zaczęliśmy szukać godnej piwnej knajpy dla współtowarzyszy, po półtorej godziny łażenia po Warszawie, chwilowej wizycie w knajpie "Bierhalle" gdzie browar zaczyna si eod 8 pln za 0,4l a 20 pln od 1l i najtansze żarcie nie spada poniżej 20 pln'ow. Tam byliśmy przez chwile by w końcu i tak dotrzec do Sphinx,a. Porażające... I do dzisiaj nie wiem za co doliczono nam w Sphinx'ie 10% za serwis.. Tam sie nie doliczało nigdy serwisu, i to długopisem na paragonie... A teraz spadam do pracy :)


No comments:
Post a Comment