Wreszcie nastała upragniona cisza :)
Wczoraj powrócili sasiedzi i zabrali cholernego Yorka.
Koniec z ujadaniem, piszczeniem, spazmatycznymi atakami na drzwi gdy babcia była w kościele...
Inaf!
No to to jest z głowy :)
Kolejna sprawa jest taka, iż odkryłem że jak wchodzę w ostre zakręty służbowym pędzidełkiem to mi opony piszczą :) dziwne :) Wczoraj odkrywałem Warszawę na nowo, robiłem trasę od Jerozolimskich do Bonifraterskiej, stamtąd do Postępu, Poleczki i znowu do Jerozolimskich :)takie solidne kółko przez cała Warszawę - lajtowe 35 km :)
//UPDATE// Post niedokończony i nieopublikowany od kilku dni. Czasu brak. Pracy bardzo dużo , jest presja, ciśnienie, sa wkurwy na Francje za to i za tamto.
Najbardziej głupia rzecz to chyba brak serwera do 1 fazy produkcji - zlepiania danych - w Polsce... Glupia polityka firmy, firmy o zasiegu globalnym a tylko z 1 wielkim centralnym systemem serwerow- w sumie z "jednym" serwerem. Ostatnie strajki we Francji daly nam sie w kosc, zepsula sie duza paczka - oczywiscie u nich- a jedyny koles ktory zna ten bajzel w stopniu wlasciwym nie dotarl do pracy bo nie mial jak...
I trzeba bylo ratowac sytuacje na rozne sposoby.
Troche mnie rozsmieszyla jedna rzecz - byly 2 pomysly ktore przez nieuwage czy niewiedze? zlepiono w jeden. hehehe
Teraz czas na szkole. Tu nie jest rozowo bo mialem dzisiaj mega wkurw.
Zaczne od tego ze w grudniu zdalem indeks bez jednego wpisu - wpisu za ktory zaplacilem 15 zl bo nie chcialo mi sie szukac kolesia co mi ten wpis mial dac - ocene 4 z zarzadzania strateicznego za prace pisana w grupie dwuosobowej - ja i Goska.
Dzisiaj radosnie popierdalam sobie do dziekanatu po indeks, patrze a tu brak wpisu o przyjeciu na kolejny semestr bo brakuje wpisu od tego kolesia w protokole.
Wymiana zdan z pania z dziekanat, pani uparcie twierdzi ze to ja mam zdobyc ten wpis bo to moja sparwa i ze najlepiej niech to ja szukam kolesia i sie z nim dogaduje.
kolesia znajduje w ciagu 20 min, zaczyna grzecznie ( bo koles robi wpisy mlodszemu rocznikowi) ze u mnie to troche zejdzie bo on-koles nie zrobil mi wpisu z zeszlego semestru nie tylko w indeksie ale i w protokole no i nie moge zdac przez to indeksu.
Koles na to do mnie ze on nie wie jaka to byla ocena, ze sladu po niej nie ma bo on PRAC NIE ARCHIWIZUJE (sic!) i prace trzeba odtworzyc... kilka zdan.. Koles stwierdza ze to wina osoby ktora byla ze mna w grupie i ktora brala wpis - bo go nie przypilnowala zeby mi wpisal ocene w protokol... wkurw i droga do dziekanatu. W dziekanacie tlumacze pani ze koles niedopelnil swoich obowiazkow bo on ma obowiazek 1. zdac wypelniony protokol z sesji egzainacyjnej - tj nie posiadajcy pustych,niewypelnionych miejsc. 2. jakim cudem on nie archiwizuje prac z okresy ostatnich 6 miesiecy jak ma OBOWIAZEK miec je przez 2 czy 3 lata... Pani nie potrafi mi odpowiedziec, fakt. widzi ze koles (profesor doktor habilitowany) nie dopelnil swoich obowiazkow, fakt ze pani widzi ze jestem niewinny, fakt... na moje pytanie co mam teraz robic pani odpowiada - "nie wiem.."
Po kilkukrotnym zapytaniu pani co mam robic pani najzwyczajnie w swiecie uswiadamia mnie ze DZIEKANA nie mam bo zostal zwolniony, nie ma osoby pelniacej obowiazki dziekana, nie wiadomo z kim mam rozmawiac.. no chyba z pania kierownik dziekanatu ale to dopiero za tydzien...
Indeks zostawilem, na karteczce z napisem brak wpisu w proytokole kazalem dopisac ze to z winy kolesia... Zawiadamiam ze rozpetam tam male pieklo jak sie to nie wyjazni.
Swoja droga dziwne ze pani zajrzala do protokolu, stwierdzila brak oceny i co zrobila? zamiast dzialac napisala mala zolta karteczke...
Mam nadzieje ze dostanie rozwolnienia na tydzien... albo czegos tam..
Co do 猪! Mam taka jedna w pracy.. pilnuje mi nagrywarki :)
Wednesday, January 28, 2009
Thursday, January 22, 2009
Co nowego?
Co tam u mnie? A u mnie jest tak:
13 stycznia dostałem w pracy on-line'owy test do roztrzaskania, z pytaniami w rodzaju co lubię co nie lubię co bym zrobił lub nie - odnośnie pracy i prostych zachowań.
Roztrzaskałem test w 10 min bo miał aż 28 pytań :) Wczoraj były spotkania DISC i omawianie z trenerem wyników testu. Mi wyszło że: (taram taram taram tuduuuuu)
Jestem obiektywnym myślicielem czyli: (za wynikiem przyp. Autor)
wizerunek: Odrzuca agresję w relacjach międzyludzkich
cele: Poprawność
sposoby oddziaływania na innych Posługiwanie się faktami, danymi oraz logicznymi argumentami
przydatność w organizacji: definiuje i wyjaśnia, uzyskuje, ocenia oraz sprawdza informacje.
nadużycia: analizy
i na razie tylko tyle, z powiększonego opisu mojej praco-psychy wynika ze jestem osobnikiem owczo-łagodnym i tygrysio-dociekliwym.
nieźle :) Pełny opis www.google.pl ->disc -> obiektywny myśliciel :)
Ponadto sąsiedzi pojechali w góry i pozostawili po sobie - na babcinym utrzymaniu- Gonzalesa- prawie rocznego Yorka który z dokładnością zegara atomowego bladym świtem i późna nocą zaczyna skamleć, płakać i ujadać... i tak przez kilka godzin.. do zajebania...
Pozdrawia niewyspany i obiektywnie zamyślony Viniak.
13 stycznia dostałem w pracy on-line'owy test do roztrzaskania, z pytaniami w rodzaju co lubię co nie lubię co bym zrobił lub nie - odnośnie pracy i prostych zachowań.
Roztrzaskałem test w 10 min bo miał aż 28 pytań :) Wczoraj były spotkania DISC i omawianie z trenerem wyników testu. Mi wyszło że: (taram taram taram tuduuuuu)
Jestem obiektywnym myślicielem czyli: (za wynikiem przyp. Autor)
wizerunek: Odrzuca agresję w relacjach międzyludzkich
cele: Poprawność
sposoby oddziaływania na innych Posługiwanie się faktami, danymi oraz logicznymi argumentami
przydatność w organizacji: definiuje i wyjaśnia, uzyskuje, ocenia oraz sprawdza informacje.
nadużycia: analizy
i na razie tylko tyle, z powiększonego opisu mojej praco-psychy wynika ze jestem osobnikiem owczo-łagodnym i tygrysio-dociekliwym.
nieźle :) Pełny opis www.google.pl ->disc -> obiektywny myśliciel :)
Ponadto sąsiedzi pojechali w góry i pozostawili po sobie - na babcinym utrzymaniu- Gonzalesa- prawie rocznego Yorka który z dokładnością zegara atomowego bladym świtem i późna nocą zaczyna skamleć, płakać i ujadać... i tak przez kilka godzin.. do zajebania...
Pozdrawia niewyspany i obiektywnie zamyślony Viniak.
Sunday, January 18, 2009
25 zł
na tyle wyceniłem wartość punktu karnego, bo dostałem 100 zł mandatu i 4 punkty karne za jedyne 26 km naddatku na terenie zabudowanym. gdyby nie znak ze jest tam 40 (sic!) to by mi się możne upiekło, a tak dobra i tylko stówka. Dwie chciał dać..
Do poprzedniego postu - dzisiaj w tv mówiono o tym samochodzie, podobno nadal tam sobie leżakuje i ani policja, straż miejska, ani właściciel- nikt się nim ie przejmuje.
komunikat do straży miejskiej i policji:
"WEŹCIE SIĘ KURWA OGARNIJCIE!"
dziękuję.
I dobranoc.
Do poprzedniego postu - dzisiaj w tv mówiono o tym samochodzie, podobno nadal tam sobie leżakuje i ani policja, straż miejska, ani właściciel- nikt się nim ie przejmuje.
komunikat do straży miejskiej i policji:
"WEŹCIE SIĘ KURWA OGARNIJCIE!"
dziękuję.
I dobranoc.
Tuesday, January 13, 2009
Wtorek
Chciałem dzisiaj życie ludzkie ratować.
Wracając od klienta ul. Żwirki na wysokości skrzyżowania z Hynka i Sasanki - Marynarska etc. zauważyłem stojący na pasie zieleni wrak samochodu.
Samochodu wielokrotnie przeturlanego, z oberwanym kołem, bez szyb, mnóstwo wgnieceń.
Wszyscy kierowcy jadący koło mnie olali temat, więc zawróciłem na najbliższym skrzyżowaniu i podjechałem do wraku.

Gdy do niego szedłem, przyznam że miałem mieszane uczucia, bo to był mój pierwszy raz, pierwszy raz szedłem ratować innego człowieka...
Nikogo nie znalazłem.
Nie wiem dlaczego ale lżej mi się jakoś zrobiło.
Tylko nie wiem czy dlatego że nikogo nie musiałem ratować?
czy dlatego że ktoś tego kogoś już uratował?
Wracając od klienta ul. Żwirki na wysokości skrzyżowania z Hynka i Sasanki - Marynarska etc. zauważyłem stojący na pasie zieleni wrak samochodu.
Samochodu wielokrotnie przeturlanego, z oberwanym kołem, bez szyb, mnóstwo wgnieceń.
Wszyscy kierowcy jadący koło mnie olali temat, więc zawróciłem na najbliższym skrzyżowaniu i podjechałem do wraku.

Gdy do niego szedłem, przyznam że miałem mieszane uczucia, bo to był mój pierwszy raz, pierwszy raz szedłem ratować innego człowieka...
Nikogo nie znalazłem.
Nie wiem dlaczego ale lżej mi się jakoś zrobiło.
Tylko nie wiem czy dlatego że nikogo nie musiałem ratować?
czy dlatego że ktoś tego kogoś już uratował?
Monday, January 12, 2009
WOŚP
Wczoraj byliśmy na WOŚP czyli na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy w Warszawie :)
Oczywiście w znamienitym towarzystwie :)
Plan był prosty - idziemy gdzies na piwko ( ja na sok z ananasa :) ) , potem na światełko i finalnie do Sphinx'a na kolacyjke i piwko.
Po piwku nr. 1 byliśmy na światełku - tu jeszcze plan trzymał się kupy :)

A po wspomnianym światełku plan wziął w łeb.
Zamiast od razu iść do Sphinx'a, zaczęliśmy szukać godnej piwnej knajpy dla współtowarzyszy, po półtorej godziny łażenia po Warszawie, chwilowej wizycie w knajpie "Bierhalle" gdzie browar zaczyna si eod 8 pln za 0,4l a 20 pln od 1l i najtansze żarcie nie spada poniżej 20 pln'ow. Tam byliśmy przez chwile by w końcu i tak dotrzec do Sphinx,a. Porażające... I do dzisiaj nie wiem za co doliczono nam w Sphinx'ie 10% za serwis.. Tam sie nie doliczało nigdy serwisu, i to długopisem na paragonie... A teraz spadam do pracy :)
Oczywiście w znamienitym towarzystwie :)
Plan był prosty - idziemy gdzies na piwko ( ja na sok z ananasa :) ) , potem na światełko i finalnie do Sphinx'a na kolacyjke i piwko.
Po piwku nr. 1 byliśmy na światełku - tu jeszcze plan trzymał się kupy :)
A po wspomnianym światełku plan wziął w łeb.
Zamiast od razu iść do Sphinx'a, zaczęliśmy szukać godnej piwnej knajpy dla współtowarzyszy, po półtorej godziny łażenia po Warszawie, chwilowej wizycie w knajpie "Bierhalle" gdzie browar zaczyna si eod 8 pln za 0,4l a 20 pln od 1l i najtansze żarcie nie spada poniżej 20 pln'ow. Tam byliśmy przez chwile by w końcu i tak dotrzec do Sphinx,a. Porażające... I do dzisiaj nie wiem za co doliczono nam w Sphinx'ie 10% za serwis.. Tam sie nie doliczało nigdy serwisu, i to długopisem na paragonie... A teraz spadam do pracy :)
Saturday, January 10, 2009
Donoszę
Wczoraj kupiłem :)

wiecej informacji o pisarzu TUTAJ a o samych książkach:
Pan Lodowego Ogrodu Tom 1
Pan Lodowego Ogrodu Tom 2.
Jestem już na 161 stronie :) naprawdę świetnie się czyta :)
Wracam do książki :) Poniżej trochę info :)
-----------------------------------------------------------------------------
Co się ze mną działo przez ostatnie kilka dni?
Zakończyliśmy pewien etap wdrożeń, raz zostałem zaskoczony hasłem użyszkodnika :)

Ciekawostka- Hasło działało :)
Z innej beczki - mamy już wyższe -ba, nawet plusowe temperatury i do tego gołoledz

To powyżej to fota przedniej szyby torpedy :)
Poza tym udało mi się uwiecznić mój pracowy zakątek:

To ten "ołówek" alias "termos" po lewej.
Ponadto jeśli nie wiecie - dawniej zwany jako Goya byłem i kilka dni temu odkryłem ,że jestem producentem pomidorów z puszki :)))

-----------------------------------------------------------------------------
Dodatkowo przygotowuję się do marcowego wylotu do Rzymu, bilety już kupione, teraz tylko załatwianie urlopu na ten okres i wio :) 7 dni w Rzymie :)
-----------------------------------------------------------------------------
Update: taka warjacja w 10 min :)

wiecej informacji o pisarzu TUTAJ a o samych książkach:
Pan Lodowego Ogrodu Tom 1
Pan Lodowego Ogrodu Tom 2.
Jestem już na 161 stronie :) naprawdę świetnie się czyta :)
Wracam do książki :) Poniżej trochę info :)
-----------------------------------------------------------------------------
Co się ze mną działo przez ostatnie kilka dni?
Zakończyliśmy pewien etap wdrożeń, raz zostałem zaskoczony hasłem użyszkodnika :)
Ciekawostka- Hasło działało :)
Z innej beczki - mamy już wyższe -ba, nawet plusowe temperatury i do tego gołoledz
To powyżej to fota przedniej szyby torpedy :)
Poza tym udało mi się uwiecznić mój pracowy zakątek:
To ten "ołówek" alias "termos" po lewej.
Ponadto jeśli nie wiecie - dawniej zwany jako Goya byłem i kilka dni temu odkryłem ,że jestem producentem pomidorów z puszki :)))
-----------------------------------------------------------------------------
Dodatkowo przygotowuję się do marcowego wylotu do Rzymu, bilety już kupione, teraz tylko załatwianie urlopu na ten okres i wio :) 7 dni w Rzymie :)
-----------------------------------------------------------------------------
Update: taka warjacja w 10 min :)
Thursday, January 8, 2009
Zapierdziel.
Zapierdziel trwa, już od kilku dni- od wtorku- zrobiliśmy ok 200 - 220 laptopów + kilka PC + serwer jakiś albo i dwa.
Tu zdradzę co robimy, bo sam nie działam :)
Firma w której pracuję zajmuję się systemami bazodanowymi, tzw. CRM.
Dział w którym pracuje zajmuję się wdrażaniem tego bałaganu i kombinacjami alpejskimi od strony technicznej. Aplikację należy wyprodukować - tworząc szereg różnych czynności, np. określić wersję i poszczególne komponenty etc.- skopiować sobie na coś i zainstalować u klienta na laptopie czy serwerze.
To ta najprostsza część mojej pracy, bo poza tym trzeba ogarniać serwer produkcyjny, produkcje wersji testowych, wszelaki bałagan "od kuchni", kumać o co tu kaman i "czy to coś tu zadziała?", pojechać do klienta gdy trzeba, żyć w zgodzie z działami IT klienta, bo " my ludzie z pionu technicznego.." (za Lisem, mam nadzieję że zezwalasz na użycie słów twych :) ) i wiele wiele innych pomniejszych rzeczy :)
Mamy w obsłudze ok. 30 dużych firm a nawet korporacji (sam jestem pracownikiem korporacji), z czego jest to ok 3500-4000 użyszkodników w wersji max (nie znam zbyt dokładnie danych o użyszkodnikach). Teraz mamy początek 2009, dużo zmian, na starcie widze tu jakieś 400 szt. ok 200 za nami... heh niezle , nie?
Teraz zdradzę ilu nas jest w owym dziale :) jest nas.... trzech :) tak dokładnie trzech :)
Praca jest fajna, ale ostatnie dni dały mi w kość. Zatem blog może czuć się zaniedbany :)
Miłej nocki :)
Tu zdradzę co robimy, bo sam nie działam :)
Firma w której pracuję zajmuję się systemami bazodanowymi, tzw. CRM.
Dział w którym pracuje zajmuję się wdrażaniem tego bałaganu i kombinacjami alpejskimi od strony technicznej. Aplikację należy wyprodukować - tworząc szereg różnych czynności, np. określić wersję i poszczególne komponenty etc.- skopiować sobie na coś i zainstalować u klienta na laptopie czy serwerze.
To ta najprostsza część mojej pracy, bo poza tym trzeba ogarniać serwer produkcyjny, produkcje wersji testowych, wszelaki bałagan "od kuchni", kumać o co tu kaman i "czy to coś tu zadziała?", pojechać do klienta gdy trzeba, żyć w zgodzie z działami IT klienta, bo " my ludzie z pionu technicznego.." (za Lisem, mam nadzieję że zezwalasz na użycie słów twych :) ) i wiele wiele innych pomniejszych rzeczy :)
Mamy w obsłudze ok. 30 dużych firm a nawet korporacji (sam jestem pracownikiem korporacji), z czego jest to ok 3500-4000 użyszkodników w wersji max (nie znam zbyt dokładnie danych o użyszkodnikach). Teraz mamy początek 2009, dużo zmian, na starcie widze tu jakieś 400 szt. ok 200 za nami... heh niezle , nie?
Teraz zdradzę ilu nas jest w owym dziale :) jest nas.... trzech :) tak dokładnie trzech :)
Praca jest fajna, ale ostatnie dni dały mi w kość. Zatem blog może czuć się zaniedbany :)
Miłej nocki :)
Tuesday, January 6, 2009
HUHUHA ZIMA ZŁA!
zaczęło się...

To jest nawet zaniżona (zawyżona?) temperatura o ok 1- 2 stopnie bo normalnie jest nawet -20.
Zaraz spijam kawkę, odpalam auto żeby nie zamarzło na amen i jadę do Łochowa z misją wdrożeniową, którą wykonam na cyklicznym spotkaniu przedstawicieli pewnej firmy.
Przede mną i zacnym kolegą mym Grzegorzem ok 45 komputerów przenośnych - potocznie zwanych laptopami.
Jedziemy tu Pałac Łochów

To jest nawet zaniżona (zawyżona?) temperatura o ok 1- 2 stopnie bo normalnie jest nawet -20.
Zaraz spijam kawkę, odpalam auto żeby nie zamarzło na amen i jadę do Łochowa z misją wdrożeniową, którą wykonam na cyklicznym spotkaniu przedstawicieli pewnej firmy.
Przede mną i zacnym kolegą mym Grzegorzem ok 45 komputerów przenośnych - potocznie zwanych laptopami.
Jedziemy tu Pałac Łochów
Monday, January 5, 2009
Sunday, January 4, 2009
Praca
Po wielkim odśnieżaniu zajebiście boli mnie wszystko... Zbieram się do pracy jak żółw , jak sie zbiore i popracuje trochę i wrócę to napisze coś więcej poza --- boli-- cdn.
Problem z importowaniem
Witam, Chciałem dzisiaj przenieść swojego bloga z blox.pl na blogspot.com i tu dopadło mnie duże rozczarowanie.. na chwile obecną nie da się tego zrobić ;( Mam nadzieję, że jest to chwilowy problem i już za kilka dni przeniosę cały stary dobry blog ;)
Tymczasem za oknem zima rozpanoszyła się na dobre, ja po kilku godzinach odśnieżania nie mogę sie ruszać, za to podwórko i chodnik za płotem odśnieżone są i basta.
Wczoraj wieczorem w trakcie opadów śniegu udało mi sie pokręcić trochę "bączków" na naszej ulicy :) niestety rano przejechała odśnieżarka i nie dość że śnieg zgarnęła to i posoliła mi szosę. No i nie mam gdzie się ślizgać.. chyba że coś wymyślę :)
Jakoze jest to pierwszy post na nowym blogu , ide poślęczeć nad ustawieniami :) może uda się go trochę "dopieścić" :)
A tutaj z suczką Bibą przed wspomnianym odśnieżaniem.
Tymczasem za oknem zima rozpanoszyła się na dobre, ja po kilku godzinach odśnieżania nie mogę sie ruszać, za to podwórko i chodnik za płotem odśnieżone są i basta.
Wczoraj wieczorem w trakcie opadów śniegu udało mi sie pokręcić trochę "bączków" na naszej ulicy :) niestety rano przejechała odśnieżarka i nie dość że śnieg zgarnęła to i posoliła mi szosę. No i nie mam gdzie się ślizgać.. chyba że coś wymyślę :)
Jakoze jest to pierwszy post na nowym blogu , ide poślęczeć nad ustawieniami :) może uda się go trochę "dopieścić" :)

A tutaj z suczką Bibą przed wspomnianym odśnieżaniem.
Subscribe to:
Posts (Atom)

